Blog > Komentarze do wpisu
esencja Indii: Gages i Taj Mahal(23.08-27.08)

19 godzinw pociagu uplywa nam calkiem znosnie, z tylko godzinnym opoznieniem docieramy w koncu do Varanasi, miasta ktore podobno jest esencja Indii. Po raz kolejny jestesmy zaskoczeni, tym razem bardzo pozytywnie. Wszyscy spodziewalismy sie duzo wiekszego brudu, biedy, zebrakow, a miasto okazuje sie podobne do tych, ktore juz widzielismy. No, moze jest tu wiecej krow, a uliczki tworza prawdziwy labirynt, ktorego nie sposob przejsc bez pomocnika. Krecimy sie wieczorem po miescie, w poszukiwaniu...sami nie wiemy czego, czegos niezwyklego, co odrozni nam to miasto od innych. Z Garkiem odwiedzam Golden Temple, pilnie strzezona przez policje - do srodka nie mozna wniesc nic, oprocz paszportu. Jej kopula pokryta jest 820kg zlota, a w srodku ludzie przepychaja sie, zeby dostac troche swietego mleka. Niemniej, jest to najladniejsza i najbardziej zadbana hinduistyczna swiatynia, w ktorej do tej pory bylismy. Nastepnego dnia o nieludzkiej porze budza nas dzwonki i spiewy, tym razem ze swiatyni przy naszym hotelu. Jest 5.50, szykuje wiec zatyczki do uszu, ale na szczescie o 6 dzwieki ustaja. Powinnismy do tego przywyknac, ale za kazdym razem marudzimy:) Troche pozniej ruszamy robic badania do naszego projektu, sprawdzamy pH wody, temperature, rozmawiamy z ludzmi. Wypozyczamy takze lodke, zeby zobaczyc jak to wyglada od strony Gangesu. Chcielismy zobaczyc palenie zwlok, niestety ghaty, obok ktorych przeplywamy sa puste. Po chwili mijamy jednak plastikowy worek ze...zwlokami, najprawdopodobniej osoby chorej na trad. Na nikim, oprocz nas nie robi to wiekszego wrazenie - obok dzieci lowia ryby, kapia sie dorosli, a woly chlodza sie siedzac po szyje w wodzie. Zwiedzamy swiatynie Sziwy, ktora znajduje sie na 3 najwiekszym kampusie uniwersyteckim. Po drodze zahaczamy o wydzialy inzynierii ladowej i geografii:) Wracajac zwiedzamy jeszcze Monkey Temple, a takze buddyjska stupe po drugiej stronie miasta. Jak zwykle, mi sie bardzo podoba, tym bardziej ze stoi w otoczeniu palm. Nastepnego dnia tym razem ja jestem przyczyna pobudki o 5.30. Sciagam chlopakow (Aska jest nie do ruszenia), zeby zobaczyc wschod slonca nad Gangesem. Niestety po wyjsciu na dach hotelu, okazuje sie ze slonca nie bedzie widac. Na sniadanie czeka nas zagwostka - chcemy udac sie do piekarni znalezionej w przewodniku Lonely Planet. Problem polega na tym, ze sa az trzy obok siebie, wszystkie nazywaja sie tak samo, i we wszystkich jest napisane, ze sa polecane przez LP. Ta, ktora chcemy odwiedzic, przeznacza czesc dochodu na szkole i dzieci z najbiedniejszych rodzin. Mozna zwiedzic szkole, jednak nie mamy czasu, chcemy jeszcze zobaczyc ghaty. Po sniadaniu kazdy z nas udaje sie w innym kierunku - Aska z Chrisem ida zobaczyc Golden Temple, Garek dodac zdjecia do bloga, a ja robic zdjecia ghatom. Zaczepia mnie 2 mlodych hindusow, ktorzy prowadza mnie wprost do Burning Ghat - miejsca, gdzie zwloki palone sa caly czas. Jeden z nich dokladnie opowiada mi o ceremonii i zwyczajach:
Hindusi daza do tego, zeby umrzec w Varanasi, ktore jest dla nich swietym miastem boga Sziwy. To wlasnie dlatego jest tu tak duzo starych, kalekich i chorych ludzi. Po smierci, ich cialo obmywane jest w Gangesie, a nastepnie niesione na stos. Gdy poziom wody jest niski, ciala palone sa w roznych miejscach - w zaleznosci od kasty. Obecnie, podczas monsunu, woda zalewa nizsze ghaty, przez co wszyscy ludzie paleni sa w jendym miejscu. Jest 8 ognisk, na kazdym widze jakies zwloki, mniej lub bardziej spalone... Ceremonie prowadzi zawsze mezczyzna z najblizszej rodziny zmarlego. Trwa to 3 godziny, po czym do glinianego naczynia nalewana jest woda z Gangesu, ktora gasi sie ogien. Resztki oraz popiol wrzucane sa do Gangesu, a ozdoby, ktore kobiety mialy na sobie sa sprzedawane na lokalnym targu. Kobiety nie maja wstepu na ghaty, bo za bardzo przezywaja smierc bliskich, bywa tez, ze rzucaja sie w ogien. W pieciu przypadkach zwloki nie sa palone - dzieci (bo sa czyste), kobiety w ciazy( nosza czyste dziecko), swieci mezowie, osoby ugryzione przez kobre(zwierze boga Sziwy) oraz tredowaci( trad przenosi sie przez dym).

Niesamowite, jak nieswiadomi bylismy wczesniej. Jednak bez pomocy miescowych nie mozna poznac tego kraju. Zostaje zaproszona na herbatke z masala (mieszanka przypraw), a potem szybko zawijam sie do reszty. Idziemy razem jeszcze raz zobaczyc Burning Ghat, na ktory spokojnie mozna wejsc, zeby popatrzec z bliska na palace sie zwloki. Dym jest niesamowicie goracy i nie da sie wytrzymac zbyt dlugo w poblizu stosow, wiec zwijamy sie po paru minutach, a nastepnie biegniemy na pociag. Kolejny przystanek - Agra.

Taj Mahal - najbardziej rozpoznawany budynek w Indiach i zarazem ich symbol. Przyjezdzamy na zaledwie 12 godzin, jednak juz na dworcu okazuje sie ze...dzisiaj Taj Mahal jest zamkniety! Postanawiamy przebukowac bilety i zostac tu jeden dzien dluzej. Jak sie potem okazuje - dobry wybor, bo w miescie do zobaczenia jest znacznie wiecej. Podczas poszukiwan hotelu trafiamy na Filipa i Grzeska - chlopakow, ktorych poznalizmy miesiac wczesniej w Delhi. Mielismy sie widziec w Kaszmirze, jednak przez brak zasiegu nie wyszlo. Swiat, a takze Indie jednak sa male:) Razem jedziemy do Fatephur Sikri, gdzie zwidzamy Wielki Meczet i Brame Zwyciestwa. Z kazdym kolejnym zabytkiem, budowle hindusow robia na nas coraz wieksze wrazenie, zwlaszcza Agra Fort, jednak szczytem jest Taj Mahal. Docieramy tam dzien pozniej o wschodzie slonca. Bilet kosztuje 750 Rs (50zl), co jest spora kwota jak na Indie, jednak warto zobaczyc to cudo z bliska. Biale marmurowe sciany, ozdobione wzorami z polszlachetnych kamieni sa przecudne. Nic nie jest przesadzone, budowla nas zachwyca. Jest grobowcem ulubionej zony Szahdzahana, ktora urodzila mu 14 dzieci. Niestety ta historia dobrze sie nie konczy, bo jedno z dzieci uwiezilo tatusia w Forcie, z ktorego kilkanascie lat mial potem widok na grob zony. Z Taj Mahal obieramy kierunek:dworzec, przed nami kolejne kilkanascie godzin w pociagu, ktore nawet zaczynamy lubic. 

 

R.

 

Za dolara dowiezie Cie wszedzie:)VaranasiVaranasi-Widok z hotelu na Ganges

środa, 14 września 2011, paszteciarze

Polecane wpisy